Znowu jest ktoś, na kim na samą myśl się uśmiecham.
Znamy się już jakiś czas, zawsze był pod ręką, zawsze darzyłam go szczególną sympatią. Jednak to było bardziej przyjacielskie. Te wakacje to chyba był pewien przełom bo gdy poszliśmy do liceum to jak byśmy oboje do siebie dojrzeli, taką mam przynajmniej nadzieję.
I tak kolejna rozmowa, kilka uścisków, mnóstwo uśmiechów.
Jednak boję się. Nie chcę się za bardzo angażować, jestem ostrożna.
Może aż za bardzo, ale przez 16 lat mojego życia nauczyłam się że nie można okazać, że Ci zależy bo nie wiadomo jak to się skończy.
A ja przez swoje lata nauczyłam się, że nie można wiecznie uciekać.
OdpowiedzUsuńTeż staram się być ostrożna, jeżeli chodzi o sprawy uczuciowe. Bo po co się najpierw angażować na całego, skoro później można przez to cierpieć? Czasami nie warto
OdpowiedzUsuńNominowałam Cię do Liebster Blog! :)
Ja przez te lata nie nauczyłam się ostrożności, choć może po ostatnim będę ostrożniejsza, mam taką nadzieję.
OdpowiedzUsuńA tobie życzę powodzenia i oby wszystko dobrze się 'skończyło'. Niech wszystko będzie właśnie po twojej myśli.
Z dystansem? Można i tak...
OdpowiedzUsuńwięc ciesz się chwilą...
OdpowiedzUsuńale nie wiem czy istnieje wiek, kiedy naprawdę człowiek jest przygotowany na miłość. tym bardziej tak młody wiek... choć i dorośli popełniają błędy. zaryzykuj.
Prawda, ale nie można też wiecznie udawać, że Ci nie zależy, bo skończy się jeszcze gorzej.
OdpowiedzUsuńPostaraj się być realistką. Czasami prawda trochę boli ale mniej niż niespełnione marzenia. A ten kolega to życzę powodzenia, tylko nie strać głowy :D
OdpowiedzUsuńZostalaś nominowana do zabawy u mnie na blogu. Oczywiście do niczego nie zmuszam :]
Hmm, zgodzę się w części z tym, że czasami po prostu nie można się zbyt angażować, bo wtedy może nie wypalić, ale zbytnia obojętność też nie jest okej, kiedy Ci zależy.
OdpowiedzUsuń